Tag: e-mail marketing

  • Wykorzystanie publicznie dostępnych danych w marketingu

    Wykorzystanie publicznie dostępnych danych w marketingu

    Jak ma się Rodo do danych osobowych z publicznych rejestrów? Czy można wykorzystywać te informacje w marketingu? O czym należy wiedzieć przed przesłaniem oferty na adresy e-mail z CEIDG? Czy można swobodnie dzwonić do firm i reklamować im swoje usługi lub produkty?

    Te i podobne pytania są typowe dla początkujących przedsiębiorców, którzy starają się o pierwszych klientów i chcą działać legalnie. Jeśli i Ty masz tego typu wątpliwości, to poniżej spróbuję je rozwiać. Odniosę się nie tylko do Rodo, ale również do innych regulacji. Mam nadzieję, że znajdziesz tu przydatne wskazówki.

    Rejestry i bazy danych, które znajdziemy Internecie

    Źródłem wielu cennych informacji biznesowych (w tym na temat osób fizycznych) są rejestry publiczne. Przykładowo: Krajowy Rejestr Sądowy lub Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej. Z racji, że są jawne i powszechnie dostępne, każdy może sprawdzić pod jakim adresem pan X prowadzi działalność gospodarczą oraz kto jest prezesem zarządu spółki Y. Czasem znajdziemy w nich też adresy e-mail i numery telefonów.

    Tego typu informacje gwarantują pewność i jawność obrotu prawnego. Służą miedzy innymi temu, aby każdy mógł sprawdzić wiarygodność swojego kontrahenta. Poznać adres jego siedziby oraz dane rejestrowe (np. wpisując do treści umowy lub pisząc pozew). Powstają one na podstawie obowiązującego prawa, dlatego też nikt pyta młodego przedsiębiorcy, czy życzy sobie, aby jego NIP był udostępniony do publicznej wiadomości.

    Powielanie danych z rejestrów i tworzenie własnych baz

    Prawo umożliwia ponowne wykorzystanie informacji udostępnionych w systemach teleinformatycznych. Takie przyzwolenie znajdziemy w ustawie z dnia z dnia 25 lutego 2016 r. o ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego. Przepisy te zezwalają osobom fizycznym, osobom prawnym i jednostkom organizacyjnym nieposiadającym osobowości prawnej wykorzystywać informacje sektora publicznego w celach komercyjnych lub niekomercyjnych innych niż pierwotny publiczny cel.

    Dlatego legalnie funkcjonują mniej lub bardziej popularne serwisy, w których znajdziemy replikę informacji z CEIDG czy KRS. W przypadku tego typu działalności istotny będzie cel dalszego przetwarzania informacji udostępnionych publicznych i podstawa prawna przetwarzania. Przekłada się to bezpośrednio na obowiązki (lub ich brak). Te z kolei łączą się z przepisami o ochronie danych osobowych.

    Ponowne wykorzystywanie informacji z systemów publicznych jest zagadnieniem wielowątkowym. Łączy się też z pewnymi ograniczeniami, ale to temat na odrębny artykuł. Dlatego wróćmy do działań marketingowych i pozyskiwania potencjalnych klientów przy pomocy CEIDG czy KRS.

    Na początek ustalmy, które publiczne informacje mogą być danymi osobowymi.

    Dane osobowe z rejestrów i ich ochrona

    Dane osobowe to informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej. Czyli jest to zbiór danych, które pozwalają bezpośrednio lub pośrednio ustalić tożsamość konkretnego człowieka.

    Na podstawie wpisów znajdujących się w rejestrach publicznych możemy bez problemu „namierzyć” konkretną osobę. Umożliwiają nam to znajdujące się w ewidencjach informacje. Np.: imiona i nazwiska przedsiębiorcy (ewentualnie członka zarządu spółki), miejsce prowadzenia działalności gospodarczej (pokrywające się często z adresem zamieszkania), NIP, REGON, PESEL, adres e-mail czy numer telefonu.

    Dane osobowe podlegają ochronie prawnej. A ten, kto je przetwarza (np. wykorzystuje w marketingu) musi spełnić wymagania z RODO oraz z innych przepisów szczególnych. Oczywiście nie dotyczy to czynności o charakterze czysto osobistym lub domowym.

    Inne dane, które znajdziemy w rejestrach

    Publicznie dostępne są również inne dane, które nie dotyczą osób fizycznych. Do nich Rodo nie będzie miało zastosowania. Są to w szczególności informacje dotyczące:

    • osób prawnych (np. spółek kapitałowych, spółdzielni, stowarzyszeń);
    • tzw. ułomnych osób prawnych – czyli podmiotów, które nie są osobami prawnymi ale na mocy prawa mogą zawierać umowy, zaciągać zobowiązania itp. (np. spółki osobowe: spółka jawna, spółka komandytowa, spółka partnerska).

    Kluczowe jest wiec ustalenie, które informacje będą danymi osobowymi, a które nimi nie będą.

    Nie wystarczy sam podział na przedsiębiorców i konsumentów. Tak samo przyjęcie zasady, że w ramach relacji B2B Rodo nie obowiązuje. Dlaczego? Bo za biznesem może stać osoba fizyczna. A zestawienie informacji na temat spółki może zawierać dane osób fizycznych (np. dane członków zarządu).

    Przykłady:

    Twoim potencjalnym klientem jest spółka „Prawownia J. Białobrzewska spółka jawna” bądź „Białobrzewska sp. z o.o.”- w takich zestawieniach i przy tego typu formach prawnych moje nazwisko nie jest daną osobową.

    Twoim potencjalnym klientem jest osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą „Prawownia Joanna Białobrzewska” – masz do czynienia z moimi danymi osobowymi i aby je przetwarzać – musisz działać zgodnie z Rodo.

    Natomiast dane spółki „Białobrzewska sp. z o.o.” : kontakt@bialobrzewska.pl, tel. 111222333 , to informacje dotyczące osoby prawnej, a nie fizycznej. Ale już imiona i nazwiska czy PESEL członków zarządu tej spółki będą informacjami o osobach fizycznych – czyli chronionymi na gruncie RODO.

    W regulacjach dotyczących ochrony danych osobowych nie znajdziemy przepisu, który traktowałby osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą na równi z osobami prawnymi czy tzw. ułomnymi osobami prawnymi. To samo dotyczy wspólników spółki cywilnej. W obrocie prawnym funkcjonują oni jako osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą.

    Jeśli w katalogu informacji, które chcemy przetwarzać znajdują się dane osobowe – nie można zapominać o Rodo. A co z tym idzie o:

    • konieczności wskazania podstawy prawnej przetwarzania (o czym pisałam już tutaj),
    • obowiązku informacyjnym,
    • zapewnieniu adekwatnych środków bezpieczeństwa,
    • zagwarantowaniu realizacji praw osób fizycznych.

    Marketing a publicznie dostępne dane osobowe

    To, że dane osobowe mogą być upublicznione nie oznacza domyślnej zgody na ich wykorzystywanie w każdym możliwym celu! Przetwarzanie informacji dotyczących osób fizycznych wymaga wykazania przesłanki legalności. I tak w przypadku działań o charakterze marketingowym może to być:

    • zgoda osoby, której dane dotyczą – jednoznaczna, dobrowolna i świadoma,
    • tzw. prawnie uzasadniony interes administratora.

    Duże problemy interpretacyjne sprawia druga z ww. przesłanek. Czyli prawnie uzasadniony interes administratora. Chodzi w niej o pewną relację, która nawiązuje się pomiędzy administratorem danych, a osobą, której dane dotyczą. A w zasadzie to o rozsądne oczekiwania tej osoby w odniesieniu do istniejących powiązań z administratorem.

    W motywie 47 Rodo znajdziemy następujące wyjaśnienie:

    Aby stwierdzić istnienie prawnie uzasadnionego interesu, należałoby w każdym przypadku przeprowadzić dokładną ocenę, w tym ocenę tego, czy w czasie i w kontekście, w którym zbierane są dane osobowe, osoba, której dane dotyczą, ma rozsądne przesłanki by spodziewać się, że może nastąpić przetwarzanie danych w tym celu. Interesy i prawa podstawowe osoby, której dane dotyczą, mogą być nadrzędne wobec interesu administratora danych w szczególności w przypadkach, gdy dane osobowe są przetwarzane w sytuacji, w której osoby, których dane dotyczą, nie mają rozsądnych przesłanek, by spodziewać się dalszego przetwarzania. (…) Za działanie wykonywane w prawnie uzasadnionym interesie można uznać przetwarzanie danych osobowych do celów marketingu bezpośredniego.

    Ciężko będzie wykazać przesłankę prawnie uzasadnionego interesu, jeśli stron nigdy nie łączyła żadna więź. W przypadku osób, które nie są Twoimi klientami, najprawdopodobniej musisz dysponować zgodą. Każda jednak relacja wymaga indywidualnej interpretacji.

    Marketing bezpośredni

    Regulacje dotyczące ochrony danych osobowych nie są jedynymi, które odnoszą się do legalności marketingu. Istotne znaczenie z punktu widzenia kontaktu z potencjalnym klientem będą miały również przepisy ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną czy ustawy prawo telekomunikacyjne. Pierwsza z ustaw reguluje kwestie dotyczące przesyłania e-maili handlowych. Druga dotyczy nawiązywania rozmów telefonicznych oraz wysyłania wiadomości SMS, MMS itp.

    Szerzej o marketingu bezpośrednim pisałam tutaj.

    Podsumowanie

    Jeśli dotrwałeś do końca artykułu, to zdajesz sobie sprawę, że odpowiedź na ww. pytania brzmi:”to zależy”. I jest jak najbardziej na miejscu. Zwłaszcza w kontekście Rodo i przepisów dotyczących marketingu bezpośredniego. Dobranie właściwego rozwiązania wymaga skrupulatnej analizy. Trzeba krok po kroku prześledzić jakie dane chcemy wykorzystać (i czy są to dane osobowe). Ponadto, w jakim celu będą wykorzystywane oraz na jakiej podstawie przetwarzane.

    Wpisy w publicznych rejestrach nie zostały stworzone aby wspierać działania marketingowe. A fakt, że przedsiębiorca publikuje na swojej stronie www lub w mediach społecznościowych dane kontaktowe (imię, nazwisko, nr telefonu, adres e-mail itp.) nie oznacza automatycznie, że nie ma nic przeciwko temu, aby otrzymywać tym kanałem reklamy. Chyba, że mówi to wprost. Na przykład publikując taką informację: W sprawach ofert współpracy proszę o kontakt pod adresem xxxxx@xxxxxx.pl.

    Reasumując…. Zanim zaczniesz nękać swojego potencjalnego klienta niechcianymi wiadomościami i telefonami – zastanów się czy nie naruszasz jego prawa do prywatności. I czy rzeczywiście tego typu marketing buduje wiarygodny wizerunek Twojej marki.

    Źródła

    Rodo

    Ponowne wykorzystywanie informacji sektora publicznego

    Prawo telekomunikacyjne

    Świadczenie usług drogą elektroniczną

    Czy ten wpis był dla Ciebie wartościowy? Jeśli tak, udostępnij go innym.

    Jeśli potrzebujesz indywidualnej konsultacji i wsparcia prawnego, chcesz sprawdzić czy prowadzisz marketing swojej marki zgodnie z prawem– napisz do nas!

  • Zgoda na marketing bezpośredni

    Zgoda na marketing bezpośredni

    zdjęcie słuchawki telefonicznej

    Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął niedawno postępowanie przeciwko jednemu z operatorów telekomunikacyjnych. Zarzucił mu stosowanie marketingu bezpośredniego bez zgody konsumenta. Zdaniem UOKiK, działanie to może godzić w interes konsumentów będących abonentami wszystkich przedsiębiorców telekomunikacyjnych działających w Polsce. Z postanowienia wynika, że telefoniczne kierowanie oferty, bez uprzednio wyrażonej zgody odbiorcy, może stwarzać zagrożenie podjęcia przez konsumentów pochopnych i nieprzemyślanych decyzji dotyczących wyboru dostawcy usług telekomunikacyjnych.

    Marketing bezpośredni

    Żeby wiedzieć, co jest obwarowane koniecznością pozyskania wcześniejszej zgody należałoby najpierw wytłumaczyć znaczenie „marketingu bezpośredniego”. Niestety polski ustawodawca, wprowadzając przepis, który miał na celu wzmocnienie praw konsumentów (pamiętamy głośne hasła: koniec natrętnych telefonicznych sprzedawców! koniec spamu!) pominął zdefiniowanie samego pojęcia marketingu bezpośredniego.

    Dlatego, mimo kilkuletniego funkcjonowania zakazu marketingu bezpośredniego bez uprzedniej zgody użytkownika końcowego, spory w interpretacji dzielą prawników, przedsiębiorców i konsumentów. A brak definicji w polskim ustawodawstwie wiąże się z koniecznością szukania jej w innych źródłach (prawo wspólnotowe, orzecznictwo, komentarze itp.).

    Zgodnie z treścią definicji zamieszczonej w Rekomendacji R (85)20 z dnia 25 października 1985 r. Komitetu Ministrów dla Państw Członkowskich w sprawie ochrony danych osobowych używanych dla celów marketingu bezpośredniego Rady Europy:

    „przez marketing bezpośredni należy rozumieć ogół działań, jak również wszelkich dotyczących go usług pomocniczych, umożliwiających oferowanie produktów lub usług bądź przekazywanie innych informacji do grupy ludności – za pośrednictwem poczty, telefonu lub innych bezpośrednich środków – w celach informacyjnych bądź w celu wywołania reakcji ze strony osoby, której dane dotyczą„.

    Z opinii prezesów UOKiK i UKE, komentarzy oraz orzecznictwa wynika, iż pod pojęciem marketingu bezpośredniego należy rozumieć nie tylko działania o charakterze ściśle sprzedażowym (dotyczące reklamy, badania rynku, sprzedaży i dystrybucji), ale również takie, które służą dostarczaniu informacji, jeśli ich efektem jest zainteresowanie adresata ofertą przedsiębiorcy.

    Ograniczenie marketingu bezpośredniego

    W myśl art. 172 ustawy prawo telekomunikacyjne:

    1. Zakazane jest używanie telekomunikacyjnych urządzeń końcowych i automatycznych systemów wywołujących dla celów marketingu bezpośredniego, chyba że abonent lub użytkownik końcowy uprzednio wyraził na to zgodę.

    2. Przepis ust. 1 nie narusza zakazów i ograniczeń dotyczących przesyłania niezamówionej informacji handlowej wynikających z odrębnych ustaw.

    3. Używanie środków, o których mowa w ust. 1, dla celów marketingu bezpośredniego nie może odbywać się na koszt konsumenta.

    O jakie urządzenia i systemy telekomunikacyjne chodzi?

    Definicję urządzenia końcowego znajdziemy w art. 2 pkt 43 ustawy prawo telekomunikacyjne i obejmuje swoim zakresem urządzenia telekomunikacyjne przeznaczone do podłączenia bezpośrednio lub pośrednio do zakończeń sieci. W praktyce będą nimi zarówno telefony komórkowe, jak i stacjonarne, faksy, komputery czy tablety. Natomiast przez automatyczne systemy wywołujące należałoby rozumieć takie urządzenia (systemy), które bez udziału człowieka rozsyłają wiadomości do wszystkich klientów.

    Zgoda na marketing bezpośredni

    Wymagana przez ustawodawcę zgoda musi być uprzednia i powinna spełniać wymogi określone w art. 174 ustawy prawo telekomunikacyjnego,  mianowicie:

    Do uzyskania zgody abonenta lub użytkownika końcowego stosuje się przepisy o ochronie danych osobowych.

    Zatem nie może być domniemana lub dorozumiana z oświadczenia woli o innej treści. Musi być jednoznaczna, a wyrażający w momencie jej formułowania musi mieć świadomość tego, co kryje się pod jej pojęciem. Ponadto, może być wycofana w każdym czasie, w sposób prosty i wolny od opłat.

    Powierzenie działań marketingowych podmiotowi zewnętrznemu

    Podmiot, który stosuje marketing bezpośredni jest odpowiedzialny w zakresie spełnienia wymogu dotyczącego zgody użytkownika końcowego, niezależnie od tego czy sam pozyskał zgodę, czy uzyskał bazę zgód od podmiotu trzeciego.

    Sąd Najwyższy, rozstrzygając zagadnienie prawne powstałe na tle sporu Urząd Komunikacji Elektronicznej – operator sieci komórkowej, uchwałą z dnia 17 lutego 2016 r. stwierdził, że przedsiębiorca może zostać ukarany w sytuacji, gdy zlecił przeprowadzenie akcji promującej jego usługi innemu podmiotowi, a ten wykonał zlecenie używając dla celów marketingu bezpośredniego automatycznych systemów wywołujących bez uzyskania na to zgody abonentów lub użytkowników końcowych będących adresatami takich działań oraz korzystając z bazy abonentów i użytkowników końcowych przekazanych podmiotowi przez przedsiębiorcę telekomunikacyjnego.

    Marketing bezpośredni a e-mail marketing

    Na przedsiębiorcy świadczącym usługi drogą elektroniczną ciąży jeszcze inny obowiązek związany z pozyskaniem zgody na działania o charakterze marketingowym. Mianowicie z art. 10 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną jednoznacznie wynika, że: zakazane jest przesyłanie niezamówionej informacji handlowej skierowanej do oznaczonego odbiorcy będącego osobą fizyczną za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w szczególności poczty elektronicznej.

    Jak się mają dwa wspomniane wyżej zakazy do siebie?

    Granice zazębiania się tych dwóch zgód są sporne. Z pewnością wpływa na to brak definicji marketingu bezpośredniego oraz zmiany zachodzące w obszarze nowych technologii. Jedno jest pewne, w przepisach te dwa zakazy funkcjonują równolegle i naruszenie jednego lub drugiego może skutkować nałożeniem na przedsiębiorcę kary pieniężnej!

    Warto zaznaczyć również, że zakaz z prawa telekomunikacyjnego funkcjonuje zarówno w obrocie konsumenckim (B2C), jak i w obrocie obustronnie profesjonalnym (B2B). Natomiast zakaz dotyczący świadczenia usług drogą elektroniczną dotyczy wyłącznie osób fizycznych.

    Podsumowanie

    Praktyka pokazuje, że większość konsumentów ma już dość telemarketingu. Wiąże się to z utratą zaufania do sprzedawców i operatorów usług telekomunikacyjnych. Wynika ona najprawdopodobniej z nieuczciwych praktyk rynkowych stosowanych przez niektórych przedsiębiorców, podszywających się pod wiodących operatorów i zawierających odrębne umowy (np. o świadczenie usług telekomunikacyjnych lub dotyczących sprzedaży energii elektrycznej). W tym kontekście wymóg uzyskania zgody przed wcześniejszym kontaktem z klientem wydaje się całkowicie uzasadnionym i koniecznym.

    Jest jeszcze druga strona medalu. Mianowicie niejasności interpretacyjne, które powstają po stronie przeciętnego małego przedsiębiorcy. Jak już wspomniałam wyżej, marketing bezpośredni to nie tylko kontakt telefoniczny! Finalnie efekt jest taki, że przedsiębiorcy gubią się w gąszczu wymogów i formalności, a konsumenci w rosnącej liczbie niezrozumiałych chekbox’ów do zaznaczenia lub odznaczenia.

    Źródła:

    www.uokik.pl

    ustawa prawo telekomunikacyjne

    ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną

    REKOMENDACJA R(85)20

    uchwała SN z dnia 17 lutego 2016 r.

     

    Czy ten wpis był dla Ciebie wartościowy? Jeśli tak, udostępnij go innym.

    Jeśli potrzebujesz indywidualnej konsultacji i wsparcia prawnego – napisz do nas!